Polish Rap Translated
sobota, 19 marca 2011
Paluch ft. Gural - "Wokol mnie" ("Around me")
(original)
[Paluch]
Dachy, bloki, klatki, ławki, murki, parki
Włamy, burdy, bójki, szychy, koksy, szczurki
Buchy, kreski, gramy, mamy, dziwki, damy
Grupy, szajki, gangi, pięści, kosy, klamki
Wyroki, sądy, kraty, swoi, obcy, szmaty
Mikrofony, płyty, rapy, skrecze, tagi, grafy
Prewencja i tajniaki, kajdanki i odznaki
Pościgi i ucieczki, młodzi, szybcy, wściekli
Piraki, okta, skargi, szybkie akcje, wpadki
Boiska i podwórka, dwie wieże - wizytówka
Monitoring i patrole, przeszukania i kontrole
Nagrywki i melanże, przegrane i rewanże
Codziennie na to patrzę, tekst i fakty idą w parze
To co dzieje się wokół mnie w tym tekście pokażę
W tej grupie nikt się nie wywyższa, tutaj każdy równy
Robię rap z moimi ludźmi i z tego jestem dumny
To jest wokół mnie, to osiedle moje
Znam to dobrze już, tego się nie boję
Możesz tutaj przyjść, lecz nie podnoś głosu
Zamiast prężyć się lepiej się dostosuj [x2]
[Gural]
Gural i Paluch, ziomalu, po mału
Wszyscy do szalup, wchodzę na saloon
Po mału, więc zróbcie salut
PDG naród skurwielu, nie lubisz nie lub
Wiesz, że jest nas tutaj paru
kilku nas tu, jest nas wielu
Wpierdalam się na bit, weź nabij cannabis
Zapij, zawiń, gniew w sobie zabij
Witaj na terapii w Abudżabi
Nad Piątkowem chmury ganji, monitoring tym nie gardzi
W telewizji płoną auta znów we Francji
My robimy to tak, robimy to tak długo
A my robimy to tak, robimy to tak grubo
My robimy to tak, mamy te grube przeloty
Korzenny dotyk, ciężki motyw, PDG ludzie koty
Tu ławki, bramy, bloki, krzyki
Kroki, skręty, sprzęty, szepty
Słów potoki, znów obłoki, płyną, płyną zwrotki
Z Nokii dźwięki, stuki, puki, brzdęki
Sztuki, jęki, każdy to gówno kupi od ręki
Biba póki pękli!
To jest wokół mnie, to osiedle moje
Znam to dobrze już, tego się nie boję
Możesz tutaj przyjść, lecz nie podnoś głosu
Zamiast prężyć się lepiej się dostosuj [x2]
(translation)
[Paluch]
Roofs, blocks, staircases, benches, walls, parks
Burglaries, brawls, fights, bosses, jocks, police informers
Joints, lines, grams, MILFs, bitches, ladies
Groups, bands, gangs, fists, knives, guns
Sentences, courts, bars, homies, strangers, whores
Microphones, CDs, raps, scratches, tags, graphics
Crime prevention and feds, handcuffs and badges
Police chases and escapes, young, fast and furious
(?), (?), complaints, quick actions, screw-ups
Ball courts and hoods, two towers - the sign
Monitoring and patrols, searches and inspections
Studio sessions and parties, losses and revenges
I see this everyday, lyrics and facts go hand in hand
In this track I'll show what happens in this city
Nobody exalts himself in this hood, everyone is equal
I make rap with my people and I am proud of it
This is around me, this is my hood
I know it well and I'm not afraid of it
You can come here, but don't raise your voice
Instead of bragging and complaining, you better adjust [x2]
[Gural]
Gural and Paluch, homie, slow
Everyone into the launches, I go into the saloon
Slowly, so you better salute
PDG nation motherfucker, if you don't like it too bad
You know there's a few of us here, some of us here, many of us here
I'm fucking with this beat, put in some weed
Drink some, roll it, kill the anger inside you
Welcome to the therapy in Abu-Dhabi
Clouds of ganja smoke over Piatkowo, the monitoring doesn't despise this
Cars in France burning in TV again
We're doing it this way, we're doing it so long
And we're doing it this way, we're doing it so phat
We're doing it this way, we got those phat flights
Touch of the roots, heavy themes, PDG the cat-people
Here benches, gates, blocks, screams
Steps, joints, stuff, whispers
Cascades of words, clouds again, flowin' flowin' verses
Nokia sounds, clicks, knocks, bumps
Bitches moaning, everyone will buy this shit right away
Ballin till we burst!
This is around me, this is my hood
I know it well and I'm not afraid of it
You can come here, but don't raise your voice
Instead of bragging and complaining, you better adjust [x2]
środa, 15 grudnia 2010
O.S.T.R. - "Śpij spokojnie" (O.S.T.R. - "Sleep well")
(original)
[DJ Haem/cuts]
Ważna nieustanna dobra wiara
Boże pomóż mi i prowadź
Ważna nieustanna dobra wiara
Boże pomóż mi
Ważna nieustanna dobra wiara
Boże pomóż mi i prowadź
Ważna nieustanna dobra wiara
Boże pomóż mi
[O.S.T.R.]
Jeszcze raz miałem farta, nie tak kończy król
Choć nie powiem bym nie został wśród latających kul
Rozpraszający ból to przez rozerwany bark
Lecz jak patrzeć poza mną to ocalałych brak
Pokazał mi hart ducha jak wyjść z masakry
Zastrzyk adrenaliny w akcji jak Gandhi
Ty bądź poważny, świat potrafi naciąć
Ale co by się nie działo to chłopaki nie płaczą
Byłem pewny siebie i jestem taki nadal
Nawet jeśli jutro psy będą łazić po sąsiadach
Potrzebuję lekarza, koszula cała we krwi,
Że można by wykręcić i krwią zalać butelki
Nie podpalam się wierz mi, muszę zatrzymać krwotok
Byle by dojść do auta, każda chwila jak złoto
Odpowiedz czemu biznes łączy się z siłą
Idź w pizdę, nie dam się wykończyć skurwysynom
Nikt nie jest święty jakby święci widzieli
Niejeden święty by mnie tutaj pierwszy odstrzelił
Centymetry od ziemi - uniesiony jak anioł
Mimo to powtarzam sobie, że świadomi przetrwają
Ja i Ty, nasze myśli jak i czarne sny
Ponad wszystkim, panie daj mi żyć
Jeśli jesteś w stanie - zrób to dziś
(Boże pomóż mi i prowadź) [x2]
Krew ścieka po rękach i krzepnie na ubraniu
Jestem słaby jakbym ważył tylko dziesięć kilogramów
Na pięcie przyhamuj, zostało kilka chwil
Przemieszczam się po mału, lecz czy wytrwam by żyć
Jeden krok, moment przerwy i znów kolejny krok
Gdy uświadamiam sobie, że tu cały stoję we krwi
Chcę zwyciężyć, wyjść z tej afery z zyskiem
Zabezpieczeniem dysk i papiery w walizce
To przez ambicje wybrałem taki los tu
Nie po to by istnieć dla wrażeń i kurortów
Tych wydarzeń od wniosków nie da się odciąć
Przez uwagę z rozsądku tylko wiedza jest forsą
Został metr, to dwa kroki do drzwi starego vana
Jeden cel muszę zdobyć choć mam niemoc w kolanach
To zamach był, znaczy pułapka
Ile warte jest co mam, że nienawiść przerasta?
Kręci mi się w głowie, mózg opada na kołnierz
Chyba to koniec, czuję że spadam na mordę
O grzechach daj zapomnieć, to przez to zło w miastach
To wszystko śpij spokojnie, na każdego jest czas brat
Ja i Ty, nasze myśli jak i czarne sny
Ponad wszystkim, panie daj mi żyć
Jeśli jesteś w stanie - zrób to dziś
(Boże pomóż mi i prowadź) [x2]
(translated)
[DJ Haem/cuts]
Constant good hope is important
God, help and guide me
Constant good hope is important
God, help and guide me
Constant good hope is important
God, help and guide me
Constant good hope is important
God, help me
[O.S.T.R.] I was lucky once more, this is not how a king ends up
Though I can't say that bullets didn't fly around me
Distracting pain, 'cause of my torn up shoulder
No survivors except for me
He showed me fortitude, how to win in the massacre
A surge of adrenaline in action like Gandhi
Come on, be serious, the world can screw you up
But whatever would happen, big boys don't cry
I was self-confident and I am now too
Even if the cops won't stop asking my neighbours
I need a doctor, my shirt's all bloody
So you could suck it up and fill a few bottles with it
I'm not burning up, believe me, I must stop the bleeding
I just wanna get into the car, every moment's pricy like gold
Tell me why business is connected to power
Fuck you, those motherfuckers won't finish me off
Nobody is holy, if the saints would see this
Some of them saints would shoot me first
Centimeters above the ground, floating like an angel
Yet I still think that the conscious will survive
Me and you, our thoughts like nightmares
Above all, God, let me live
If you can - do it today
(God, help and guide me) [x2]
Blood dripping all over my arms and solidifies on my clothes
I'm weak as if I weighed only 10 kilograms
Stop right there, only a few moments remain
I move slowly, but will I survive and live?
One stop, a short break, another step
And I realize, that I'm standing here with blood everywhere on me
I want to win, I want to have a profit outta this
My protection - the disk and the papers in the suitcase
I chose this fate because of my ambitions
Not because I wanted to have them resorts and experiences
You can't cut those events from their conclusions
From attention and sanity only knowledge is money
A meter, two steps remain to the doors of my old van
I must achieve my target even though I can't move my legs
It was an assassination, a trap
How much what I have is worth, that hate's overfilling them?
I'm dizzy, my brain's falling on my collar
I think it's the end, I'm falling on my face
Let me forget about my sins, they're because of the evil in the cities
That's all, sleep well, there's time for everyone bro
Me and you, our thoughts like nightmares
Above all, God, let me live
If you can - do it today
(God, help and guide me) [x2]
wtorek, 14 grudnia 2010
Demonologia - "Od Zmierzchu Do Świtu" (Demonology - "From Dusk Till Dawn")
(original)
[Słoń]
Witamy w piekle synu, to siódmy jego krąg
Jestem stąd, robię to gówno jak Buddha Monk
Jak Ritual Superjoint, z nieba spada deszcz bomb
Mam broń tak zabójczą jak średniowieczny trąd
Utnę każdą z Twoich rąk, daję Ci moje słowo
Tak więc od dzisiaj będziesz musiał walić konia głową
To zakazany owoc, myśli mamy krzywe
Wytaguję Ci na pysku cyrklem swoją ksywę
Nie jestem typem, który mówi do świni "kotku"
Kopnę Cię tak mocno w pizdę, że but zostanie w środku
Chodź tu, poznasz grę zwaną lodem
Gdzie naliczamy punkty klaszcząc jajami o brodę
To rap z piekła rodem, w sercu płonie ogień
Po kraju zaczną krążyć krążki z naszym logiem
Robię swoje, w chuju mam jak Ty to widzisz
Piszę teksty używając planszy ouiji
Od zmierzchu do świtu robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To nienormalny styl, zamykamy licznik
W górę rogi, chcę zobaczyć cycki
To dla nielicznych robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To ci, którzy jadą jak zawsze po bandzie
A Ty znienawidź nas jeszcze bardziej
Jak Bizzy Bone mam dar, wróżę Ci trumnę z kart
Nie wierzę w fart, scena to mój katafalk
A Ty trenuj kark, oto poznańska baszta
Piracka bandera, piszczele i czaszka
Sprawdź nas, mamy to co inni by chcieli mieć
Mamy styl, skillsy i określoną płeć
Jeśli jakiś cieć ma problem o to, że zarabiam
Możesz klękać do chuja i ssać koński nabiał
Oto hrabia, Wład Palownik, Transylwania
Wyłącz jak nie ogarniasz, psychiczna awaria
Odpierdala palma, negatywna karma
Wariat, schizofrenia paranoidalna
Skaczemy do gardła, sadysta to mój tytuł
Hellraiser władca piekieł, styl Cenobitów
Od zmierzchu do świtu na ludzkiej krwi poszczę
Pentagramy i łeb obity w gwoździe
Od zmierzchu do świtu robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To nienormalny styl, zamykamy licznik
W górę rogi, chcę zobaczyć cycki
To dla nielicznych robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To ci, którzy jadą jak zawsze po bandzie
A Ty znienawidź nas jeszcze bardziej
Pazuzu to mój człowiek, zawsze o mnie pamięta
Tylko on śle mi eski w urodziny i święta
Cmentarz, bękart diabła, czarna wstęga
Jak smakosz czuję strach żerując na ludzkich lękach
Klękaj, niszczę mózg jak samogon
Już mówiłem, że krytycy na chuj mi skoczyć mogą
Zatańczę pogo na waszych grobach dziwki
Jestem sobą, nigdy nie chciałem być jak Fifty
Zrobię Ci face-lifting golarką do bydła
Nasze cztery elementy to cztery dziury po widłach
Brzytwa, kusarigama, mój chory flow
Wbija się w Twoją czaszkę jak indiański tomahawk
Do przodu jak czołg, głośniej od armat
Mój majk to niezarejestrowana broń palna
To wariat za kółkiem, rozpędzony tir
(Murder, murder, murder, kill, kill, kill)
Od zmierzchu do świtu robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To nienormalny styl, zamykamy licznik
W górę rogi, chcę zobaczyć cycki
To dla nielicznych robimy dym
Demonologia dla pojebów i pięknych świń
To ci, którzy jadą jak zawsze po bandzie
A Ty znienawidź nas jeszcze bardziej
(translate)
[Słoń]
Welcome to Hell son, this is its seventh circle
I'm here, doing this shit like Buddha Monk
Like Superjoint Ritual, napalm rain falls from the sky
I've got a weapon as lethal as medieval leprosy
I'll cut off each of your hands, I give you my word
So from on now you'll have to jerk off with your mouth
This is the forbidden fruit, our thoughts are warped
I'll tag my nickname on your face with calipers
I'm not a guy that calls a bitch "my lovely kitty"
I'll kick your cunt so hard, that my Nikes will get stuck inside
Come here, meet a game called "blowjob"
In which I rack up points hitting with my balls on your chin
This rap's straight from hell, fire burning in our hearts
CDs with our logo spreading all over Poland
I'm doing my stuff, I don't give shit what you're thinking 'bout it
I'm writing those lyrics using an ouija board
From dusk till dawn we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
It's this abnormal style, closin' the counter
Raise your horns, I wanna see them boobs
For the few we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
We're the ones that are doing it the insane way
And you hate us some more
Like Bizzy Bone I got The Gift, I predict your coffin of cards
I don't believe in luck, the scene is my catafalque
And you gotta headbang, this is the Poznań tower
Pirate flag, crossbones and a skull
Check us out, we got what others would want to have
We got style, skills and determined gender
If some dickhead doesn't like that I get cash from this
He can kneel to my cock and suck my stall's milk
I am the Count, Vlad the Impaler, Transylvania
Turn it off if you're going insane, mental breakdown
Going nuts, negative karma
Madman, paranoidal schizophrenia
Throat slitter, "sadist" is my title
Hellraiser, the lord of Hell, style of the Cenobites
From dusk till dawn I'm sucking on human blood
Pinhead and pentagrams
From dusk till dawn we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
It's this abnormal style, closin' the counter
Raise your horns, I wanna see your boobs
For the few we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
We're the ones that are doing it the insane way
And you hate us some more
Pazuzu is my homie, he always remembers about me
Only he texts me on my birthday and during holidays
Cemetary, the Devil's Reject, black ribbon
Like a gourmet I feel death when chewing on human fears
Bow to me, destroying your brain like homemade vodka
I already told ya that haters can suck my dick
I'll make a moshpit on your graves bitches
I am myself, I never wanted to be like 50 Cent
I'll face-lift you with a cattle shaver
Our 4 elements are 4 fork holes
Razor, kusarigama, my sick flow
Hammers right into your skull like an Indian tomahawk
Riding ahead like a tank, louder than cannons
My microphone is an unregistered firearm
I'm like a lunatic drivin' a speeding 18-wheeler
(Murder, murder, murder, kill, kill, kill)
From dusk till dawn we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
It's this abnormal style, closin' the counter
Raise your horns, I wanna see your boobs
For the few we're making smoke
Demonology for the motha' fuckas and their beautiful bitches
We're the ones that are doing it the insane way
And you hate us some more
czwartek, 18 listopada 2010
Paktofonika - "Jestem Bogiem" ("I Am A God")
(original)
[Magik]
Mam jedną pierdoloną schizofrenię,
Zaburzenia emocjonalne, proszę, puść to na antenie,
Powiem Ci, że to fakt, powiesz mi, że to obciach?
Pierdolę Cię, i tak rozejdziesz się po łokciach
Bo ja jestem Bogiem, uświadom to sobie
Słyszysz słowa, od których włos jeży się na głowie
O, rany, rany, jestem niepokonany
Ha I Pe Ha O Pe, bez reszty oddany
Przejebany potencjał niewyczerpany
Chyba w DNA on był mi dany
Czekaj Fokus, Rah, jeszcze oszaleją wszystkie pizdy
Gdy poznają mój urok osobisty
Duszę artysty, to jaki jestem skromny i bystry
Szczery do bólu, że aż przezroczysty
I wiesz co mnie boli? Że w głowach się pierdoli
Zakłócony pokój ludziom dobrej woli!
Jestem Bogiem
Uświadom to sobie sobie
Ty też jesteś Bogiem
Tylko wyobraź to sobie sobie
[Rahim]
W pełni poczytalny, za czyny swe odpowiedzialny
Jak Ty nieprzemakalny, pędzi tu jak halny
Wyprzedza świat realny, nawiedza wirtualny
System binarny, materiał łatwopalny
Da przepływ momentalny, energii cios werbalny
Kandydat potencjalny, na występ teatralny
Doznajesz szoku w 2000 roku, za to spalmy
Pora na elaborat eksperymentalny
W sposób niekonwencjonalny
Głoszę treści, słuchaj, proszę, trafiam Cię w punkt centralny
Wiedz, że niepewności spłoszę,
Nastroszę się, Gniew boski jest nieobliczalny
Unoszę Cię, bo z góry widok kapitalny
I idealny obraz, jak krajobraz tropikalny
Monstrualny krach - Rah nieprzewidywalny
Jestem Bogiem
Uświadom to sobie
Ty też jesteś Bogiem
Tylko wyobraź to sobie
[Fokusmok]
Widzę, widzę, widzę więcej
Wiem więcej, tak to jest mniej więcej
Uczę się sztuki życia, hip-hop to mój sensej
I rzucam tym, a to jak kauczuk
Czysta technika, żadnego ego fałszu
Niuanse, sensacyjne seanse
W bezsensie sens jest jedynym awansem
Balansem w naturze, równowagi korekta
Unoszę się ponad to na specjalnych efektach
Cel S M O K na kartki biel
A N B L O K E J B L
Lekko jak hel napełniam trwogą
I zapewniam jak wrogom kontakt z podłogą
Twą dozgonną chęć dorównania swym bogom
Ogrom PFK podąża swą drogą
Przysięgam na ogon, uwierzysz w co zechcę
A poczujesz jeszcze od tych lepsze dreszcze
Jestem Bogiem
Uświadom to sobie
Ty też jesteś Bogiem
Tylko wyobraź to sobie!
(translated)
[Magik]
I got fucking schizophrenia
Emotional disturbances, please, play it on the air
I'm telling ya it's a fact, you're telling me it's embarassing?
Fuck you, I'll break you up
'Cause I'm a god, realize it
You're hearing words that make your hair stand on end
Oh wow, wow, I am invincible
Totally dedicated to H.I.P.H.O.P.
Fuckloads of inexhaustible potential
I probably got it in my DNA
Wait up Fokus and Rah, all those cunts will go crazy
When they get to know my charm
My artistic soul, and how I am so modest and wise
Blunt, almost transparent
You know what hurts me? That people got fucked up minds
Disturbed peace for people of good will!
I am a god
Realize it
You are a god too
Just imagine it
[Rahim]
I'm sane and responsible for what I'm doing
Waterproof, riding on the wind
Outrunning the real world, haunting the virtual world
Binary system, inflammable material
Instaneous surge, verbal energy blow
A potential candidate for the performance
You're getting shocked in the year 2000, smoke a joint for that
Time for an experimental elaboration
In an unconventional way
Proclaiming the contents, listen, please, I hit you in the center
You know, I erase uncertainty
Puffed up, divine wrath is unpredictable
I raise you to the sky, 'cause the view is awesome
The picture's ideal, like a tropical landscape
Then a monstrous crash - Rah is unpredictable
I am a god
Realize it
You are a god too
Just imagine it
[Fokusmok]
I see, I see, I see more
I know more, it's like that more or less
Learning the art of life, hip-hop is my sensei
Throwing this, and it's like rubber
Pure technique, no egoistic lies
Nuances, sensational seances
The sense in nonsense is the only advance
The balance in nature, correction of the equilibrium
Floating above all this on special FX
The D.R.A.G.O.N.'s target is the blank sheet of paper
U.N.B.L.O.C.K.A.B.L.E.
Fill them up with fear like with helium
And I assure them like my enemies that they will fall
Your undying desire to catch up with your gods
The magnitude of PFK following its way
I swear by my tail, you'll believe in what I want you to believe in
And you'll feel them shivers
I am a god
Realize it
You are a god too
Just imagine it!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)